nie psują wątroby

Najnowsze wpisy

Jesienne retro na słodko

Jesienne retro na słodko

Jesienne miesiące nie nastrajają pozytywnie, a sezonowa kuchnia nie jest kolorowa. Wraz z narastającymi chłodami szukamy zdrowych warzyw i owoców, po które można sięgnąć na targu czy w ogrodzie. Szukamy rozgrzewki, tak zwanego „kopa” i tego czym wzmocnić naszą odporność przed zimą.   W październiku […]

Zdrowe przekąski dla dzieci/ odcinek biszkopt

Zdrowe przekąski dla dzieci/ odcinek biszkopt

Wbrew pozorom upieczenie biszkoptu nie jest skomplikowane. Ważne, żeby zastosować się do kilku zasad… Niemowlakowi, który potrafi sam siadać i rączką kierować jedzenie do buzi, rozszerzamy dietę. Nie zaleca się podawania przekąsek miedzy posiłkami, ale jeżeli już mamy podać coś, warto, żeby było to choć […]

Drugie śniadanie to wciąż wyzwanie

Drugie śniadanie to wciąż wyzwanie

Gusta i zachowania jedzeniowe kształtują się od najmłodszych lat. I jak jedzą rodzice tak ich dzieci. Choć świadomość kulinarna… jest coraz większa, a o zdrowym żywieniu mówi się powszechnie – sami w dużej mierze nie przywiązujemy wagi to tego co jemy. Nie wspominając tu o traktowanym […]

Klasyczna szarlotka

Klasyczna szarlotka

Szarlotka to ciasto całoroczne. Latem pewniak podawany wprost z piekarnika z lodami. W pozostałe dni rozgrzewa cynamonem, kardamonem i goździkami. W sam raz na niedzielny poobiedni deser. Prezentuje się nienagannie z kilkucentymetrową pianą (o ile ciasto robimy na dużych wiejskich kurzych jajach) i aromatycznymi owocami. […]

Wyśmienite! Zjadłem chyba ze trzy kawałki

Wyśmienite! Zjadłem chyba ze trzy kawałki

Ciasto ucierane ma wzięcie. Jest mega proste, szybkie i nieprzeciętne w smaku. Miła odmiana dla w kółko wypiekanego latem biszkopta. Ucieram je zwykle jak mam mało czasu. Najczęściej tuż przed wyjazdem na wieś, w trakcie pakowania, kiedy wszyscy biegają i szukają ulubionej książki, przytulanki lub […]

Czekoladowe na chandrę

Czekoladowe na chandrę

Ciasto pewniak. Wychodzi zawsze byleby pękło. Wielokrotnie uszlachetniane, wydaje się, że nie może być bardziej czekoladowe (dzięki gorzkiej 70% czekoladzie w środku), wilgotne (dzięki jogurtowi) i rozpływające się w ustach. Czekoladowa polewa przyprawia o zawrót głowy. Słodycz przełamują wiśnie z kompotu. Na zimowe i wiosenne […]

Gofry jak się patrzy

Gofry jak się patrzy

„Nie nie! Ja czekam na flaka. Flaka? Jak można jeść takiego mięczaka! Chrupiące się je i cześć!” Ile głów, tyle smaków. Można odczekać chwilę lub dwie, aż zmiękną. Klapną. Im dłużej stygną tym robią się mniej chrupkie, chrupiące. GOFRY! Pamiętam czasy, jak przy białostockim Centralu, […]

Daj sobie kopa na wiosnę!

Daj sobie kopa na wiosnę!

Koniec marca. Święta tuż za rogiem i nie wiem jak Wy, ale ja walczę z przesileniem wiosennym i zmianą czasu. Dokucza mi zmęczenie, bóle głowy i takie tam. Oczywiste jest, że stawiam na sport. Mam go z niemowlakiem dość dużo w ciągu dnia. Jednak w […]

Przed nami ostatni łikend karnawału

Przed nami ostatni łikend karnawału

Chcieć to móc. Noc długa, a przepisów, żeby się objadać – miliony. Przed nami ostatni łikend karnawału. Co roku korzystam z dwóch pewniaków na chrust zawijany i drożdżowe pączki. Prawie czteroletnia Janka jeszcze nie śpi i z gracją zawija faworki. W misie rośnie ciasto pączkowe, […]

Karnawał prawie sprzed wieku

Karnawał prawie sprzed wieku

Wieczorem, kiedy moje dzieci już śpią lubię przygotować coś z przepisu babci. Wyciągam pożółkły, ręcznie zakaligrafowany zeszyt z tytułem „Piekarnia i cukiernia”. Data na ostatniej stronie magiczna: 8 września 1928 rok, a obok w twardej oprawie niezniszczalna „Młoda gospodyni” Kuchnia, spiżarnia, apteczka i różne przyjacielskie […]


Sezon

Konfitura jakich mało

Konfitura jakich mało

Połowa lipca. Tato wczoraj kupił śliwki. Serio, uwielbiam je, ale śliwki to dla mnie jesień. Topię je w biszkopcie i zamykam w piekarniku. Muszę się spieszyć, żeby nie wystraszyć lata i nawarzyć dosłownie rzutem na taśmę jeszcze więcej dżemu z truskawek.

My na podlaskiej wsi. Chłopak mówi, żebym napisała, że pogoda w kratkę. To piszę. Od siebie dodam, że nie pokrzyżowała nam przetworowych planów.

Truskawki przesmażyłam z cukrem, cytryną i ekstraktem z wanilii. Cytrynę dodaję, żeby dżem nie ściemniał podczas warzenia, a ekstrakt z prawdziwej wanilii na spirytusie, żeby nadawał dżemowi tę wyjątkową „nutę”. Laska wanilii oczywiście będzie delikatniejsza.

Na kilogram owoców dodałyśmy („śmy”, bo przetwory to wyroby pokoleniowe) 500g cukru, 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii, 1 łyżeczka skórki z cytryny i 2 łyżki soku z cytryny. Niektórzy dodają mniej cukru, ale ja mam zawsze obawy, że taki dżem krócej postoi. Warzę przez 3 dni.

Słoiki i zakrętki dokładnie myję, wyparzam wrzątkiem i dokładnie wycieram. Pakuję do środka dżem, mocno zakręcam. I od razu odstawiam do góry nogami pod przykryciem.
Taki jest nasz truskawkowy dżem.