nie psują wątroby

Ale się porobiło?! Niezły pasztet!

Ale się porobiło?! Niezły pasztet!

Święta tuż tuż. Zakwas na chleb od kilku dni rośnie, menu wielkanocne już prawie gotowe, a pierwsze kulinarne testy do tegorocznej Wielkanocy za nami. Pozostaje decyzja czy zaplanowany pasztet ma być jak zawsze z żurawiną czy tym razem zrobimy z suszonymi śliwkami. W sumie to bez znaczenia, oba są pyszne, a najważniejsze, że wiemy co się w naszym pasztecie znajduje.

Możemy ów frykas przyrządzić z przeróżnego mięsa lub warzyw, do środka wrzucić suszone owoce, orzechy lub gotowane przepiórcze jaja. Jak to bywa w domu – robi się to czego dusza zapragnie.
Tegoroczne powstaną z ugotowanego mięsa drobiowego, wołowego i wątróbki. Jeden z dodatkiem suszonej żurawiny, a drugi – suszonych śliwek.

Potrzebuję:
1 kg gotowanego mięsa drobiowego
300g ugotowanego mięsa wołowego
20 dkg sparzonej wątróbki drobiowej
5 ząbków czosnku
ze dwie ugotowane wcześniej marchewki i połowę selera
namoczona bułka w wywarze od mięsa lub wątróbki
3 jaja
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
majeranek
około 2 czubatych łyżeczek mąki ziemniaczanej
Dodatki:
suszona żurawina

Sprzęt:
maszynka do mięsa
wąskie dwie blaszki (keksówki) – wysmarowane masłem i obsypane tartą bułką

Robocizna:
Dawniej moczono suszone owoce w gorącej wodzie, żeby były miękkie i napęczniały. Teraz suszone w cukrze, są miękkie, więc lepiej nie moczyć. Wystarczy dobrze umyć i lekko odsączyć. Wymoczone rozciapciają się w pasztecie, a niemoczone wciągną trochę z niego wilgoci.
Obieramy czosnek i gotujemy warzywa (marchewki + seler). Bułkę moczymy w wywarze od mięsa lub wątróbki. Najstarsza szkoła pasztetowa każe wątróbkę sparzyć (nie gotować). W wywarze z gotowania mięsa i warzyw (razem!) trzymać ją pod przykryciem do przestudzenia i później w tym właśnie przestudzonym wywarze moczyć bułkę. Nie odciskać mocno. Blachy smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą.

Teraz najważniejsze: ponieważ mięso należy 2 lub nawet 3-krotnie przemielić, najprościej będzie jak użyjemy do tego maszynki elektrycznej. Mielimy mięso (zakaz mielenia gorącego mięsa, bo tępi ostrza maszynki!), bułkę i czosnek trzykrotnie (pasztet będzie delikatniejszy). Warzywa lepiej zemleć na końcu i tylko raz, marchewka będzie wtedy bardziej widoczna w gotowym pasztecie. Masę przyprawiamy (majeranek, gałka muszkatołowa, sól, pieprz) i dodajemy jaja. Na koniec dwie łyżeczki mąki ziemniaczanej i mieszamy. Jak dodajemy mąkę ziemniaczaną to w mięsie powinno być trochę wilgoci. Warto dolać niewielką ilość wywaru lub słodkiej śmietanki, pamiętajmy żeby nie było to mięso bardzo gęste. Gdy masa będzie w miarę jednolita wrzucamy suszone owoce. I mieszamy dość długo ręką, żeby nasz pasztet dobrze napowietrzyć. Mieszać można też robotem, tylko nie końcówką miksującą a trzepaczkami albo końcówkami do ciasta drożdżowego. Przy gotowanym mięsie mieszanie ręką nie jest takie ważne jak przy surowym.

Przekładamy do blaszek i wstawiamy do rozgrzanego (180 st.C) piekarnika. Pieczemy około godziny. Na początek można blaszki (2 keksówki) przykryć, po pół godzinie odkryć, żeby pasztet się przyrumienił. Po wyłączeniu pieca nie wyjmować od razu, żeby „doszedł” w środku. Powinien zarumienić się i mieć chrupiącą skórkę.
No i mamy niezły pasztet!

 

Artykuł do przeczytania również na: www.kobiecybialystok.pl



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *