nie psują wątroby

Buła mojej prababci

Buła mojej prababci

Jak dziś pamiętam, kiedy przyjeżdżałam z rodzicami do prababci Marii, a jej drożdżówka czekała na nas w oliwkowym kuchennym kredensie, tuż obok kaflowego pieca, przykryta ściereczką. Zapach ciasta roznosił się po całym domu.

Moja prawie dwuletnia J nie odstępuje mnie w kuchni na krok i ręką odgania jak chcę pomóc w mieszaniu lub zagniataniu. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Najpierw J przygotowuje drożdże. Od zawsze pieczemy ze świeżych i robienie rozczynu jest dla nas normą. Krok pierwszy: roztarcie drożdży z odrobiną cukru do płynności. Tu robimy drożdżówkę na dużą blachę, używamy 100g drożdży. Na keksówkę wystarczy 17g.

Krok drugi: zalanie ich ciepłym (nie gorącym!) mlekiem (pół kubka), wymieszanie i dodanie odrobiny mąki (tej, której będziemy używać do ciasta). Odstawiamy na max kwadrans. Jeżeli po 15 min drożdże nie „ruszą”, rozczyn trzeba robić od nowa.

W tym czasie odmierzamy pozostałe składniki. Kilogram mąki plus „ile ciasto wgniecie” i do podsypania, ze 2 łyżki cukru z wanilią, 5 jaj, szczypta soli, dodatkowo kubek ciepłego mleka (nie liczę tego do rozczynu) i 3/4 kubka cukru. Udany drożdżowy starter to pianka. Dodajemy go do reszty składników.

Zagniatamy. W trakcie dosypujemy mąki, a kiedy ciasto mniej więcej wygląda na gotowe dolewamy rozpuszczone i ostudzone masło (200g) i od nowa zagniatamy.

Gotowe przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę. Po godzinie powinno przynajmniej dwukrotnie zwiększyć objętość. Odgazowujemy ciasto wbijając w środek pięść, zagniatamy dosłownie raz czy dwa i przekładamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Tu czas na kruszonkę. Do 50g masła dodaję cukier i mąkę. Zwykle sypię dwa razy więcej cukru niż mąki. Dodaję na tak zwane oko. Rozcieram między palcami do uzyskania grudek. J dokładnie obsypuje. Tam gdzie nasypie więcej kruszonki, mogą powstać dziury. Przykrywam ciasto ściereczką i odstawiam na kolejną godzinę. Wstawiam wyrośnięte do gorącego piekarnika (180stC, pieczenie od dołu) i po około 45 minutach wyciągam właśnie taką drożdżówkę.

Nie powinno się ciast drożdżowych kroić na ciepło. Nam to się nigdy nie udaje:)

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *