nie psują wątroby

Nalewka orzechowa na miodzie

Nalewka orzechowa na miodzie

Co roku pro zdrowotnie nastawiamy kilka butelczyn, bo z tymi orzechami włoskimi to jest tak, że mają moc leczniczą. Jak to Chłopak mówi: regulują gastrykę i dają popalić bakteriom.

Na 10-15 zielonych orzechów włoskich używam 0,5 litra wódki 40%, max. 10 goździków, 1 korę cynamonu i 250g miodu jaki mam pod ręką. Orzechy myję i kroję w kostkę. Nauczona doświadczeniem tzw. „ręki Albusa Dumbledore’a” do krojenia używam rękawiczek. Dokładam przyprawy. Zalewam wszystko alkoholem. Jeżeli mam spirytus to rozcieńczam go z wodą pół na pół. Jeżeli to 40% wódka, zalewam bez rozcieńczania.

I odstawiam na miesiąc, co kilka dni potrząsając słojem. Po kilku dniach orzechy zmienią kolor na czarny. Tak ma być.

Po miesiącu zleję powstały alkohol do innego naczynia, a do orzechów dodam miód i odstawię na drugi miesiąc, by powstał syrop. Po miesiącu zleję syrop i wyrzucę orzechy. W słoju po orzechach zmieszam syrop z uprzednio powstałym orzechowym alkoholem i odstawię na na tydzień. Po tygodniu przefiltruję (np. przez 2 filtry do kawy), przeleję do butelek i odstawię w chłodne miejsce na co najmniej 3 miesiące.

Moja orzechówka powstaje łącznie około pół roku. Po tym czasie można się nią swobodnie kurować. Uczulam jednak, że jest to napój leczniczy i z uwagi na paskudny smak nie zdarzyło mi się go konsumować dla przyjemności.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *