nie psują wątroby

Takie robimy sezamy

Takie robimy sezamy

Jesteśmy łasuchami. Nie wiem jak Wy, ale moja 4 osobowa rodzina na pewno. Słodyczy jemy jak na moje oko sporo. W nocy, w dzień, do kawy, między posiłkami. Oczywiście nie wszyscy i nie naraz, ale generalnie gdy mam ochotę na jakiś specjał okazuje się, że domowe delicje wyjedzone są łącznie z okruszkami. Po prostu śladu nie ma. Znacie to? Tym, którzy powiedzą, że to nie jest zdrowo, prychnę w nos. Bo oprócz dużej ilości łakoci, jemy też dużo owoców i warzyw, jemy wartościowo i sezonowo.  Wybieram produkty smaczne, ale wysokiej jakości i dlatego wiem ile w moich domowych wyrobach jest chemii. ZERO. Zero E, zero azotynu, zero diacetylu czy akryloamidu. Moje domowe słodycze są bez konserwantów, chemicznych barwników i spulchniaczy. Pamiętam o tym, że im krótszy skład i bardziej zrozumiałe nazwy składników tym wyrób jest zdrowszy. Wy też o tym pamiętajcie.

I właśnie takie robimy sezamy. Są szybkim rozwiązaniem w potrzebie glikemicznej. Wystarczy uprażyć sezam, skarmelizować cukier, wszystko razem wymieszać i rozwałkować na papierze do pieczenia. Tężeje błyskawicznie, ale po kolei:

Na jeden sezam potrzebujemy: 210g cukru, 210g białego sezamu, ok. pół szklanki wody, 3 łyżki miodu płynnego.

Jak prażymy sezam? Wysypujemy równo na suchą patelnię. Podprażamy, często mieszając, żeby się nie przypalił (!), a zezłocił.

Jak robimy karmel? Szkoły karmelowe są różne, że mieszać lub nie mieszać, że dodać masło i słodką śmietankę lub nie, że  solony lub kawowy, że z cytryną itp. W kawiarni nauczyłam się bardzo prostego sposobu na karmel solony. Zapożyczyłam z przepisu absolutne minimum, czyli wodę i cukier i tak karmelizuję do dziś. Wysypuję cukier równo na suchą patelnię. Rozpuszczam go, nie mieszając, aż będzie złoto – brązowy i płynny. Najszybciej karmelizuje się zawsze na środku patelni i błyskawicznie robi się czarny. Bardzo łatwo puścić patelnię z dymem. Gdy przystępujemy do pracy z karmelem przynajmniej pierwszych kilka razy po prostu nad nią stójmy.  Gdy cukier się skarmelizuje, podlewamy go wodą. Uważajcie, bo będzie mocno pryskać.  Gotujemy do połączenia składników, aż cały cukier się rozpuści, a karmel zgęstnieje. Tu już można mieszać.

Krok trzeci: Karmel mieszamy z miodem.

Krok czwarty: Do karmelu wsypujemy ostudzony sezam i mieszamy.

Krok piąty: Na arkusz papieru do pieczenia wylewamy masę, przykrywamy drugim papierem i jak to się mówi „grzejemy”, czyli wałkujemy ile sił i pary w rękach na grubość jaką sobie wymarzymy. Masa błyskawicznie zastyga. Zostawiamy w papierze do ostygnięcia. Pamiętajmy, żeby użyć dobrej jakości papieru do pieczenia, o którym absolutnie nie świadczy cena. Jeżeli użyjemy słabego możemy nie oderwać od niego naszego klejącego sezamu.

Co zamiast sezamu? Do karmelu możemy wrzucić wszystko co dusza zapragnie od orzechów, przez płatki np. owsiane po suszone owoce.

Jak to, że sezam pod ręką? Zwykle mam go w domu. Miejmy w domu sezam, orzechy, ciemną czekoladę o zawartości min 70% kakao, naturalny miód, dobrej jakości masło, mąkę z młyna, wiejskie jaja, trzcinowy cukier i sezonowe owoce. Z tego zawsze można upichcić coś pysznego.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *