Nie przepadam za tortami. Kojarzą mi się z pseudobiszkoptowymi „piętrusami” przekładanymi czymś na kształt bitej śmietany. Takie nieśmiertelne lodówkowe ciasta, zawsze świeże, na każdą okazję.

Żeby nie było – mam jednak swoje faworyty. Dokładnie dwa.

Pierwszy tort jest bezkonkurencyjny: bezowa, krucha bania o piankowym środku. Król, a raczej królowa Pavlova. Jajeczny majstersztyk, niebo wśród słodkości.

Drugi o równie wyjątkowym, niepowtarzalnym chrupkim smaku – torcik z kaszy mannej. Poza swoim doskonałym smakiem, ma jeszcze jeden walor. Jest bardzo prosty i szybki w wykonaniu. Jeśli nagle przypomnicie sobie o urodzinach stryja, który głodny słodkości ma was nawiedzić możecie salwować się tym specjałem. Mocno czekoladowy z dużą ilością sezonowych owoców, nasączany miętowym syropem, na pewno posmakuje amatorom chrupkości.

Składniki: 100g gorzkiej czekolady (o zawartości kakao min 70%),  60g masła, 3 jaja, 100g cukru pudru, 100g kaszy manny, 60g sezamu, 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Syrop: 1 szklanka wody, 4 łyżki cukru, 2 łyżki masła, świeża mięta (pół pęczka)

Dodatki: konfitura, sezonowe owoce, cukier puder

Blacha: Torcik dobrze prezentuje się w 21 cm tortownicy.

Robota ciasto: Czekoladę połamać i rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej. Ubić jaja z cukrem pudrem. Do ubitych jaj dodać kaszę manną, sezam i proszek do pieczenia. Wszystko wymieszać z przestudzoną czekoladą z masłem. Wlać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego do 160stC piekarnika. Piec około 40 min.

Jak zrobić syrop do nasączenia? Zagotować wodę z cukrem, masłem i miętą. Odstawić na 5 minut, przecedzić i przestudzić.

Wystudzone ciasto nasączyć syropem miętowym. Odstawić do lodówki na 2 godziny. Po tym czasie wierzch posmarować konfiturą, ułożyć świeże owoce i oprószyć pudrem.

Gotowe! Stryj będzie ukontentowany : )